Blog poświęcony pięknemu sportowi jakim jest żeglarstwo.
RSS
niedziela, 28 grudnia 2008

I stało się to co dla wszystkich entuzjastów regat było do przewidzenia - załoga Wild Oats XI wygrała kolejne już, tym razem 64 regaty Sydney-Hobart. Należy tu wspomnieć, że są to 4 z rzedu regaty wygrane właśnei przez Wild Oats XI!!! Jest to swoisty rekord na trasie tych regat! Niestety rekordu szybkości przepłynięcia z Sydney do Hobart nie udało się tym razem pobić, ale czas uzyskany na mecie przez zwycięsców nie wiele odbiega od rekordu. A do tego wszystkiego aby było jeszcze ciekawiej rekord trasy należy także do teamu żeglarskiego Wild Oats XI!!!

Regaty w tym roku odbywały się w 10 rocznicę tragicznych wydarzeń z 1988 roku kiedy do kilku rzeglarzu poniosło śmierć, kilkanaście jachtów zostało totalnie zniszczonych a pięć z nich zatonęło. W tym pamiętnym roku tylko czterdzieści dwa jachty ze stu piętnastu startujących w regatach dopłynęły do mety.

Pełną relację można znaleźć na sailnews w artykule - "Regaty Sydney Hobart".

03:53, scandall
Link
czwartek, 11 grudnia 2008
Stało się coś czego nie przewidywali w swoich scenariuszach wszyscy obserwatorzy rozgrywanych aktualnie wokołoziemskich regat samotników Vendee Globe. Uważany przez wielu za lidera i pretendenta do wygrania całych regat Loick Peyron, dziś wczesnym popołudniem złamał maszt na swoim jachcie Gitana Eighty. Stało się to przy wietrze wiejącym z prędkością 30 węzłów. Według słów Peyrona, żeglował w tym czasie na jednym refie. Na szczęście nic mu się nie stało. Więcej można przeczytać w pełnej relacji z Vendee Globe.
04:23, scandall
Link
czwartek, 04 grudnia 2008
No i stało się. Żeglarski team Ericsson 4 wygrał kolejny etap regat Volvo Ocean Race. Trzeba przyznać, że zwycięstwo międzynarodowego teamu żeglarzy dowodzonych przez brazylijskiego skippera Torbena Graela, było zwycięstwem jak najbardziej zasłużonym choć nie pozbawionym szczęścia. Na samym początku regat, team Ericsson 4 nie radził sobie najlepiej. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że swoim poziomem odstawał od pozostałych uczestników regat, wielokrotnie był także wyprzedzany przez "Bliźniaczą" jednostkę Ericsson 3. Sytuacja ta zmieniła się po przekroczeniu bramy punktowej. Team Graela nabrał wtedy "wiatru w żagle" i ponownie pokazał prawdziwą klasę.

O zwycięstwie w drugim etape regat Volvo Ocean Race zdecydowała... strategia. Teamy zastanawiały się jaką wybrać drogę przez tak nielubiane przez żeglarzy Doldrumy. Droga wybrana przez Ericsson 4 okazała się drogą do zwycięstwa.

Warto także zwrócić uwagę na znakomity finisz teamu Telefonica Blue, który znakomicie wykorzystał warunki pogodowe panujące na ich "odmiennej" trasie ominięcia Doldrumów.
17:33, scandall
Link
czwartek, 27 listopada 2008
Choroba morska to coś co zapewne każdy z nas ma już za sobą... choć szczerze mówiąc znam paru maniaków żeglarstwa, którzy mówią, że nigdy jej nie przeżyli. Mawia się, że choroba morska wcześniej czy później dopada każdego kto żegluje, wszystko zależy od stopnia przyzwyczajenia jego organizmu do bujania a co za tym idzie warunków aktualnie panujących na morzu.

W serwisie żeglarskim sailnews.pl znajduje się artykuł pt. "Choroba morska", który śmiało mogę polecić jako wyśmienite kompendium wiedzy o tej żeglarskiej przypadłości. Nie będę się tu za wiele rozpisywać na ten temat, zainteresowanych odsyłam do artykułu. Choroba morska to coś z czym można walczyć i tą walkę jak najbardziej wygrać. W proponowanym artykule autor przedstawia wszystkie znane mi sposoby leczenia choroby morskiej, zaczynając od medycyny tradycyjnej, akupresury, diety, psychoterapii skończywszy na lekach takich jak aviomarin.

Gorąco zapraszam do lektury!
19:49, scandall
Link
środa, 26 listopada 2008

Od czegoś trzeba zacząć a więc zacznę od przywitania. Żeglarstwem zarówno tym sportowym jak i rekreacyjnym zajmuję się od ponad 20 lat. Moja przygoda z tym pięknym sportem zaczęła się całkowicie przypadkowo. Pewnego razu, mając zaledwie 15 lat wybrałem się na obóz żeglarski na Mazurach. Nie będę ukrywać, że bardzo nie chciałem tam jechać... jakoś perspektywa pływania na łódkach przez 2 tygodnie wakacji wcale mnie nie pociągała... I co było dalej? Po dwóch dniach nie wyobrażałem sobie dalszego życia bez żeglarstwa. Zrozumieć mnie może zapewne każdy kto choć raz w życiu pływał po Mazurskich wodach o poranku gdy tafla jeziora jest gładka niczym lustro, okryta delikatną mgłą.. To uczucie, którego wtedy doświaczyłem oraz ten obraz noszę w sobie do dnia dzisiejszego. Towarzyszmi mi w złych chwilach w życiu, zawsze wtedy gdy muszę uciec od problemów i kłopotów.

To mój pierwszy blog, więc mam nadzieję, ze wybaczycie mi Państwo pewne potknięcia na początku. A dlaczego w ogóle zacząłem pisać ten blog? Poprostu mam cichą nadzieję, że w ten sposób przekonam choć jedną osobę do uprawiania żeglarstwa.

21:07, scandall
Link